Takie proste pytanie jakie są wasze sposoby na przetrwanie bear marketu, żeby nie robić głupich ruchów. Wiadomo, że takie spadki działają na psychikę, szczególnie jak ktoś liczył wirtualne zyski rok temu. Ja często popełniałem głupoty w takim okresie w poprzedniej bańce. Np. inwestowałem w shity, w sprzęt do kopania, w jakieś ICO np. portfela Mycelium. Na niektórych wyszedłem do przodu (przetrzymałem kilka shitów do alt sezonu) ale na tych wszystkich inwestycjach wyszedłem na minusie. Nie mówiąc o grze na dźwigni na bitmarkecie ale to dawne czasy ;)

W każdym razie moja recepta na bear-market:

- Czytam książki od cholery, staram się czytać jedną tygodniowo, głównie o inwestowaniu, psychologii albo sf/scifi. OStatnio wpadł mi do ręki "Czarny Łabędź" Nassima Taleba. Polecam tą książkę każdemu. Później postaram się zrobić listę lektur które IMO warto przeczytać.

- Na kurs patrze już bardzo rzadko, raz dziennie rano ale muszę to ograniczyć.

- Ograniczam swoją aktywność na wykopie i innych związanych z krypto miejsc, bo strasznie wysysają energię.

- Częścią kapitału inwestuje na innych rynkach, głównie GPW.

- Kupiłem sobie w końcu XBoxa i duży telewizor i nadrabiam zaległości ;)

A jak to u was wygląda?