Bitcoin nie ma jakiś szeroko stosowanych "map drogowych", które pokazują jakie cele mają programiści, podczas gdy konkurencja typu np. Steem czy Ethereum mają plan działania. Skąd taka, a nie inna zasada działania?

Konsensus w Steemie

Jak niektórzy wiedzą, siedziałem trochę w Steemie. Ogólnie jak wygląda sprawa konsensusu co do zmian. Gdzieś na zamkniętych czatach na Slacku siedzą sobie najważniejsze osoby w Steemie i dyskutują co wprowadzić, programista zaczyna pracować, na końcu zmiany są (często chwilę przed) omawiane użytkownikom i wprowadzane w sumie jednogłośnie. Tak więc użytkownik nie ma szans na reakcję. Jeśli ktoś nie czyta commitów - nie wie co zostanie wprowadzone w następnym Hard Forku dopóki nie dostanie oficjalnej roadmapy. Zdarza się, że na dni przed drobne zmiany są wprowadzane do nadchodzącego Hard Forka, że nawet nie wiemy co się zmieni w pełni. Ostatnio był problem z ustaleniem czasu okienka (aktualizacji, która nawet nie pojawiła się oficjalnie). Chodzi o to kiedy suma jaką dajesz funduszy idzie do twórcy w całości, a kiedy nie. Nowy HF z 15 minut początkowo zmienił tą wartość (nieoczekiwanie) na 1 minutę by parę dni przed (czy w czasie HF) zmienić na 5 minut.

Brak konsensusu w Steemie i Ethereum

W sumie tak powinno się nazywać sytuację. Ogólnie ludzie wybierają witnessów, którzy ich reprezentują (czyli klasyczny, nieefektywny rząd). Siła głosu jaką dasz na Witnessa zależy od ilości Steem Power. Więc jasne jest, że jak chcesz wpływać na witnessów czy sieć - musisz mieć dziesiątki czy setki tysięcy dolarów włożonych w platformę. Inaczej jesteś boją na sztormie, nie masz żadnych praw. Oczywiście możesz odebrać głos witnessowi (swój), ale zabierzesz mu np. 1000 Steemów z głosu, a on ma 5 milionów. No elo

Wydaje się, że taka sieć jest scentralizowana i przyznam rację. Ale czy inne sieci na Hard Forkach są zdecentralizowane? No bo weźmy Ethereum - powstaje Hard Fork i wydaje się, że masz wybór - stara wersja albo nowa. Nie masz. Na starej wersji masz aktywowany kod, który ubija powoli mining. Więc oprócz przejścia musisz zarazem "rozbroić" bombę, którą Vitalik pozostawił.

Zdecentralizowany rozwój

Bitcoin nie ma lidera typu Vitalik czy Satoshi (który uciekł). Tak więc programiści Bitcoina jest to grupa ludzi o różnych poglądach i różnych pomysłach. Więc jest bardzo ciężko stworzyć roadmapę, tak samo jak określić - kiedy Bitcoin będzie miał wydanie 1.0 (o czym Andreas zrobił film - jest na moim kanale). Nie da się również jednoznacznie stwierdzić czy zapowiedziana aktualizacja w ogóle dostanie pozwolenie społeczności, minerów itd. na aktywację. Na przykład w 2020 roku może pojawić się nowy język dla Bitcoina - Simplicity. Ale nie musi się pojawić nigdy. System Bitcoina jest zdecentralizowany w programowaniu i nie ma tutaj planów, które na 100% się udadzą.

Ja nawet powiem więcej. Jest coś w rodzaju gazetki Bitcoinowej (niestety zapomniałem nazwy), która prezentuje zmiany w Bitcoinie, ale nie np. w RSK / RootStock, który jest ciekawym projektem Bitcoinowym jakby nie patrzeć. Można być oczywiście wkurzonym na to, ale RSK rozwija się niezależnie od głównego projektu Bitcoina i żyje. I moim zdaniem w tę stronę to idzie, nie w stronę centralizacji projektu, tworzenia roadmap, a w stronę wielu projektów, które wspólnie będą budować Bitcoina. Część będzie potrzebowała zgody konsensusu, część będzie niezależna.

Trochę jak Smart Contracty i projekty na nim w Ethereum - są niezależne od woli Vitalika. I to moim zdaniem w całości stanowi o sile Bitcoina, że nie tylko część projektów jest w tym modelu tworzona, a wszystko. Nie jest to oczywiście idealne i ma swoje wady. Ale (w mojej opinii - nie musisz się z nią zgadzać) jest to najlepsza droga rozwoju jeśli chcemy mieć system niezależny od ludzi w możliwie największym zakresie, bez "widzimisie".

W skrócie: Trzeba brać Bitcoina w bardzo szerokim zakresie dziesiątek lub setek projektów, które wspólnie tworzą przyszłość Bitcoina - Electrum, Wasabi, Samourai, Bisq, OpenBazaar, Lightning, RSK, Zapread, Liquid i dziesiątki innych.